sobota, 25 lutego 2012

- Uratować może ją tylko cud - rzekł lekarz stojący nad kobietą,podłączoną do respiratora. Każda śmierć człowieka,mogła oznaczać dla niej życie. Miała tylko jego. Czuwał nad swoją narzeczoną kilkanaście godzin dziennie,trzymając za rękę i czytając na głos,codziennie inna książkę. Nienawidził się za to,że patrząc na ludzi przechodzących obok pytał:
- Dlaczego nie umieracie?
Mijały dni. Dziś przyszedł później. Kiedy tylko przekroczył próg sali zobaczył pielęgniarki i lekarzy,przy swojej Miłce. Podszedł do niego doktor,zaczął szeptać:
- Prawie ja straciliśmy. Zostały jej najwyżej dwa dni,niech się pan z nią pożegna.
Chłopak pocałował swą ukochaną w policzek,chwycił za rękę,a z jego ust wypłynęło zdanie:
- Pamiętaj,że zawsze będę Cię kochał.
Po tych słowach wybiegł z twarzą mokrą od łez. Po chwili w pokoju w którym leżała,można było usłyszeć trzask i pisk samochodu. Pół godziny później dziewczyna była już na stole operacyjnym. Znalazło się serce. Po setkach godzin spędzonych w szpitalu otrzymała największy dar. Gdy tylko mogła wyjść do domu,pojechała do swojego narzeczonego. Siedziała przy nim do wieczora. Wychodząc,zamknęła bramę cmentarza.
Katarzyna Tkacz

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza