niedziela, 9 kwietnia 2017

Nieznane imię krąży tuż, tuż.
Rozpościera wzrok na budzący się,
wiosenny, pełen świeżości ogród.
Nie mój, nie Jego, ani Twój, a nasz.

Nigdy nie dokończone,
nie rozpoczęte rozmowy,
na zawsze pozostaną tajemnicą,
znikającą, jak człowiek we mgle.

A, może właśnie teraz,
gdy nie zasiądę z Tobą więcej,
przy jednym świątecznym stole,
poczuje Cię najmocniej?

Może, od dzisiejszego dnia,
nie tylko poduszka z dzieciństwa,
będzie przy mnie w dzień i w nocy?
Czekając, bez chwili snu, bez wytchnienia.
                                                                           
Czekając, na Jego postać, tulącą mnie,
całującą moje usta, po raz pierwszy.
Zakładającą, na mą siwą już głowę,
wianek, który sam, uplótł.

Zostań ze mną, czuwaj.
Teraz już możemy rozmawiać.
Spokojnie. Nikt nas nie usłyszy.
Nikt, poza Tym, dla którego jesteśmy.




                                                                       








Cyprian Kamil Norwid "Solo"

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Szukasz mnie wszędzie.
Rozglądasz się w tył w przód,
z uwagą patrzysz przed siebie.
Wyobrażasz sobie, że rozmawiamy.

Każdego dnia uczysz się mnie na nowo.
Czy, aż tak się zmieniłam?
Może wszystkiego nie dostrzegasz?                                                    
                              
Nie poszukuj, nie dostrzegaj,
tylko bądź, jak kwiat, który trzymam w dłoni.
Byś, gdy znów będziesz mnie tylko szukał,
nie ujrzał pustki, która pozostanie na zawsze.             Edvard Munch "Dwoje samotnych ludzi"
                                                                               

sobota, 1 kwietnia 2017

MROŹNA ZIMA




Katarzyna Tkacz


                                                               mroźna zima
                                                          śnieg zasypał ulice                                                      
                                                            na rysunku syna

wtorek, 14 marca 2017

Trzy lata, trzy miesiące, a może trzy dni.
Ile minęło czasu, czy ktoś odpowie?
Ona tego nie wie, choć uczestniczyła we wszystkim.
I to, jako jedyna. Poza nią była tylko wielka pustka,
próżnia, nicość, choć nigdy nie wierzyła w jej istnienie, poczuła ją.

Gdziekolwiek poszła, mówili, jaka jest szczęśliwa,
kochająca, wszystko co ją otacza, każdy chciał z nią przebywać.
Dlaczego nikt nie zauważył jaką była znakomitą aktorką
i to bez przygotowania, bez żadnej szkoły?

Wszystko zmieniało się wieczorami, gdy zasłaniała zasłony.
Zostawała sama, nie musiała słuchać już nikogo.
Kładła się na łóżku, brała ramkę, przytulała ją,
tak mocno, jak tylko mogła, przykrywała się kocykiem,
nocami nie puszczała dziecięcego łóżeczka i walizki z ubrankami.

Czy miała wtedy świadomość, że w ramce nie będzie zdjęcia,
że pod kocykiem i w łóżeczku nigdy nikt nie zagości,
nikomu nie ubierze ubranek, które codziennie prała i prasowała?
Nic się nie stanie, dlatego, że nigdy nikogo nie było i nie będzie.

Ale przecież, jest znakomitą aktorką, więc nie zaprzestanie grać.
Wie, jak nikt, jak ważna jest wyobraźnia, którą budowała od dziecka.
Przecież jutro znów trzeba wstać, zacząć dzień, uśmiechać się,
ukrywając łzy pod ciemnymi okularami i chustą na głowie.
Zastanawiając się kim tak naprawdę jest i czy jeszcze jest.









                     Eugeniusz Żak "Głowa kobiety w chuście" ok.1916

niedziela, 12 marca 2017

Przez szyby przebija palące słońce.
Na zakwitłej czereśni, siedzi sikorka,
szukająca jedzenia, a może spokoju,
którego w ten czas nie znajdzie nigdzie.
Nigdzie, poza oazą, którą jest mały domek
z daleka od pędu, zgiełku, hałasu,
coraz bardziej niezrozumiałego świata.

Tylko czy to, co widzę jest prawdą?
A może, tylko senną wyobrażenia?
Dotykając otwartego na oścież okna,
na koniuszkach palców czuje deszcz,
mrożący me ciało, które nagle zastyga.

Nikt, poza mną nie zobaczy, choćby chciał,      
zarzucił wszystkich czynności, odwrócił wzrok,
nieporównywalnej z niczym, dotykającej jasności.
Nikt nie poczuje mocniej zapachu Twego uczucia,
mieszczącego się w atramencie w każdym zdaniu,
otwieranego, stukrotnie czytanego, listu od Ciebie.
Przecież Nikt nie potrafi kochać bardziej, niż ja.
















Katarzyna Tkacz

niedziela, 5 marca 2017

Mówili na nią, Cyganeczka, Żydówka, Algierka,
choć dobrze wiedzieli kim jest. Choć nie!
Nikt nie powiedział do niej nigdy, człowieku.

W przeszłości chciała im się przypodobać,
co sprawiało, że drwili z niej coraz bardziej.
Wszystko do czasu, aż spaliła za sobą mosty.

Za jej pleców widoczne były tylko gruzy.
Ich twarze zniknęły całkowicie w duszącym pyle,
zmieszanym z mgłą i cegłami, których nie raz dotykała.

Widząc przebiegającego drogę czarnego kota, nie uciekała.
Wołała go przytulić i od tej chwili nic nie mówić.
Była pewna, że najlepszym ślubem w życiu, będzie ślub milczenia.                                                                                                                                                                                    
                                                                                                       













                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       Władysław Duda "Emilia Beigert"
Regionalna Izba Pamięci w Wojniczu
 im. ks. Jana Królikiewicza

środa, 22 lutego 2017

Skulona postać, podpierająca się ostatkiem sił,
przecierająca oczy zmęczone od bezsennych nocy, mokre od łez.
Oświetla ją, tylko małe światełko stojące w rogu pokoju,
które uważa za jedynego przyjaciela, jedyne schronienie tych chwil.

Dlaczego wciąż nie może przestać na nie patrzeć?
Bez przerwy podtrzymuje płomień.
Nie widzi nic innego? Czy jej noc to wieczna modlitwa?

Z jej milczenia nie wyczytamy nic.
Nic, prócz tego, że jest bezsilna wobec tego co widzi,
boi się mroku, który może zabrać jej część siebie.
Czy gdy ogień zgaśnie, nie będzie miała już po co czuwać?

 Rembrandt ok. 1654, Londyn, British Museum