
Katarzyna Tkacz
Jak od lat, skoro świt wyszedł z domu,zabierając z sobą kilogramy pożywienia i wodę. Po kwadransie otworzył bramę. Zobaczył dziesiątki bezbronnych istnień. Niechciane zabawki. Psy niegdyś przywiązane do drzew,koty za nieposłuszeństwo wyrzucane przez okno,latami błąkające się po ulicach. Nawet tego wyjątkowego dnia nie zapomniał o tych,których uratował od śmierci. Karmił, poił,bawił się,nie licząc na wdzięczność. A,jednak one oblizywały go,łasiły się,merdały ogonem,gruchały. Tym razem wyszedł wcześniej. Wchodząc do domu,skierował kroki do łazienki. Z wanny napełnionej wodą,wyjął karpia. Poszedł do kuchni i wziął młotek.
Podwójna moralność uświęcona tradycją... Jakoby. Brrr.
OdpowiedzUsuńDobrze, że jestem wegetarianką.
Pozdrawiam:)
Chciałam pokazać w tym tekście podwójną moralność większości ludzi. Niestety, taka jest prawda i nie należy jej skrywać. Być może, Ci, do których ta proza jest skierowana, oraz pozostali czytelnicy, po jej przeczytaniu przemyślą swoje postępowanie i odstąpią od niego. Dziękuję Magdo, że postanowiłaś obserwować mój profil. Mam nadzieję, że kolejne teksty, które będziesz mogła przeczytać na moim blogu, również trafią do Ciebie. Pozdrawiam:)
Usuń