- Co ja mam teraz począć? Przecież tak nie może być.
Jednak wiedział,że niczego nie może zmienić. Że całość musi być niepowtarzalna,taka jakiej nikt,nigdy nie skomponował. W pustym miejscu,które zostawił na kartce,napisał:
- Czwartek 8:30.
Nadszedł owy dzień. Choć twórca poprzedniej nocy nie spał,rano wstał,kiedy tylko na policzku poczuł promienie słońca.
W końcu usłyszał pukanie do drzwi. Wiedział,że odwiedzić ma go brat. Lecz tym razem nie cieszył się z wizyty.
- Witaj kochany - rzekł gość.
- Witaj bracie,co cię do mnie sprowadza?
- Ach Amadeuszu,jakże jestem szczęśliwy. Za miesiąc się żenię.
- Pozwól,niech cię uściskam. Musimy koniecznie wypić za twoje szczęście,naleje wina - odpowiedział gospodarz.

- Dlaczego nie pijesz wina,tylko wodę?
- Boli mnie głowa,ale tym się nie przejmuj,pij.
Jeszcze nie skończył zdania,jak zobaczył Walentego na podłodze. Sprawdził puls,rytm serca,ale nic nie odpowiadało.
- Przepraszam mój drogi. Niczemu nie zawiniłeś,jednak musiałeś ponieść śmierć. Dzięki tobie,me dzieło będzie wyjątkowe. Będziesz żył w nim,a ja zostanę wybrankiem twojej narzeczonej,by uczynić ją szczęśliwszą,niż byłaby przy Tobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz